Strona główna
A
Aimee Mann
Take it back
A
Aimee Mann
Take it back
Take it back |
|
|
| Dodał: Aimee Mann | |
| 16.09.2008. | |
|
I'm taking it back i'm making a pact I will make you indispensable I spoke to myself, oh i might as well And let you just be made sensible Tell me your thoughts so i can Love you in spite of them But now i'm happy if i Never lose sight of them chorus: I'll take it back - i never said it did And that's a fact - as of a month ago But now that the worst is over I can just take it back Oh lovers they come, another call from A phone booth somewhere in "lovertown" It isn't so bad those others i've had It isn't as if i'm losing ground I'm getting better when i Annex myself from you It ought be another Country i'm moving to *** chorus: I'll take it back - i never said i did And that's a fact - as of a month ago But now that the worst is over I can just take it back I'd like to throw myself Million miles an hour I'd like to feel before the Feeling goes sour chorus: So take it back - i never said i did And that's a fact - as of a month ago But now that the worst is over I can just take it But now that the worst is over I can just take it But now that the worst is over I can just take it back sexshop on line
Dlaczego zwolniłem swoją sekretarkę? - Posłuchaj! Dwa tygodnie temu były moje urodziny, ale jakby tego nikt nie zauważył. Miałem nadzieję, że rano przy śniadaniu żona złoży mi życzenia. Może nawet będzie miała jakiś prezent. Nie powiedziała nawet "cześć kochanie", nie mówiąc już o życzeniach. Pomyślałem, że chociaż dzieci będą pamiętały, - ale zjadły śniadanie, nie odzywając się ani słowem. Kiedy jechałem do pracy czułem się samotny i niedowartościowany. Jak tylko wszedłem do biura, sekretarka złożyła mi życzenia urodzinowe i od razu poczułem się dużo lepiej. Ktoś pamiętał. Pracowałem do drugiej. Około drugiej sekretarka weszła i powiedziała: - Dzisiaj jest taki piękny dzień, w dodatku są pana urodziny, może zjemy gdzieś razem obiad? Zgodziłem się, - bo była to najmilsza rzecz, jaką od rana usłyszałem. Poszliśmy do cudownej restauracji, zjedliśmy obiad w przyjemnej atmosferze i wypiliśmy po lampce wina. W drodze powrotnej do biura sekretarka powiedziała: - Dzisiaj jest taki piękny dzień - czy musimy wracać do biura? - Właściwie to nie - stwierdziłem. - No to chodźmy do mnie - zaproponowała. U niej wypiliśmy jeszcze po lampce koniaku, porozmawialiśmy chwilę, a ona zaproponowała: - Czy nie będziesz miał nic przeciwko temu, jeśli pójdę do sypialni przebrać się w coś wygodniejszego? - Jasne - zgodziłem się bez wahania. Poszła do sypialni, a po kilku minutach wyszła. niosąc tort urodzinowy, razem z moją żoną, dziećmi i teściową. Wszyscy śpiewali "Sto lat" a ja. kurwa, siedziałem na kanapie. w samych skarpetkach. |
| « poprzedni tekst | następny tekst » |
|---|

